|
Archiwum
Zakładki:
magdama61@gmail.com
Http://fotkitelevel.blox.pl/html
Ulubione
Tagi
|
Wpisy z tagiem: życie
czwartek, 12 kwietnia 2012
przewartościowanie...
Po śmierci mojego przyjaciela, przewartościowało mi sie troche w glowie....w koncu nic dziwnego..śmierć robi wrazenie...zwlaszcza, gdy ma sie stycznosc z przedmiotami, rzeczami , pismem, notatkami i karteczkami co trzeba wykonac....ale juz ich nie wykona....dostałam obsesji....i zaczynam powtarzać, jak ktoś mi mówi do zobaczenia ,,,,odpowiadam , jak dozyje...śmieją sie i mowią no co Ty( jak zwykle pewnie myslą, że żartuje )...tak...niestety nie znamy dnia ani godziny....zatem po co ludzie sie zamartwiają, jakby byli pewni, że dozyja jutra ? jak się tak głeboko nad tym zastanowić to naprawde nie ma sie czym martwić...i zamartwiać...bo tracimy radośc chwili...poczucie śmierci towrzyszy mi od wielu wielu lat, gdy prosiłam swego czasu o 2o lat zycia ...dostałam jeszcze dodatkowe 5 ...25 lat temu prosiłam Boga o zycie...od tamtej pory czasami mam wrażenie, jakbym zylam na kredyt...zylam łapczywie....wspaniale....ekscytująco, mocno...kochalam sie tak, jakby to mial być ostani dzień mojego zycia....polecam do " spróbowania", jak sie za cos zabieralam to z pasją ...radośc była radością, milośc milościa a nienawiśc nienawiścia z całą mocą swojej niewielkiej postury....w efekcie wszystko jest milością....do życia... kiedyś jeden znajomy blogowy zwracał mi uwagę dlaczego ciągle pisze o sobie w czasie przeszłym ...dziś znalazłam odpowiedz...uświadomiłam sobie , że mialam poczucie iź zyje na kredyt ...łapczywośc z jaka zyłam , radośc jaka twarzyszyła mi zyciu jakis czas temu chyba sie skończyla...zwolnilam...przestałam sie spieszyc.....duzo przeżylam ...wystarczyloby pewnie na pare ksiązek...a teraz zaczełam kontemplowac to zycie....spokoj do ktorego nie jestem przyzywyczajona...zmienia sie moja postawa, zmienia sie moje zachowanie, odczuwam wartość siebie i swojego istnienia...w niektórych sprawach nie potrafie wykrzesac z siebie "ognia"...gdy mnie ktoś nie znał myślał, że jestem lekkoduchem....gdy mnie naprawde ktos poznał to wiedział, że wbrew pozorom jestem poważna kobietą....ktora nie rzuca słów na wiatr...moze to wyglądało, że zyje dla siebie, że nie mysle o innych....jednak moje potrzeby czasami były podporządkowane innym, aby zarazić ich życiem.... Przewaznie nie radziłam sobie, gdy ktoś poczuł sie przez mnie skrzywdzony...ciągle czułam , ze jestem cos komus winna...teraz stwierdzam, że nic nikomu nie jestem winna i nie moge sie dac "zajeżdzać".....mąz widział we mnie wspaniała kobietę, jakiej ja w sobie nie widzialam...teraz zobaczyłam siebie na nowo ...tak ku^a jestem wspaniala....uwierzyłma w to ..nie znaczy ze teraz moge umierac....chce dalej życ...i nacieszyć się swoim poczuciem istnienia , wartości i pewności siebie....jestem wdzieczna, że potrafił mnie kochac...że jest...a moze to ja kocham ? jakby nie było mam nadzieję, że jeszcze tu napisze, jednak nigdy nie wiemy kiedy kogoś widziamy po raz ostatni zywego... patrze na swoje zmarszczki i czekam na więcej a kazdej będę wdzieczna :))))
piątek, 09 grudnia 2011
|