kadry myśli czesanych...czyli niedorzecznosci
Archiwum
Listopad 2010
Październik 2011
Listopad 2011
Grudzień 2011
Styczeń 2012
Luty 2012
Marzec 2012
Kwiecień 2012
Maj 2012
Zakładki:
magdama61@gmail.com
Zmysłem obiektywu
Http://fotkitelevel.blox.pl/html
Ulubione
2lon
40latka
BOHATER POZYTYWNY
Chaotyczna neutralna.
Czarownica zła
Czarownica zła
Dziennik Lef a
Jak wywierać wpływ na ludzi
KABAŁA CHASIDIM
Mon journal intime .Mój osobisty ...
Nudniejszy
O filozofii, duchowości, potędze ...
O wszystkim i o niczym-pamiętnik ...
Po co żyjesz?
Skrawki z życia...
Świat książek .... i nie tylko ...
Teksty Nirvana
Trochę inne tłumaczenia - po ...
Wiersze wiesława
Wspomnień czar
ZDROWIE !!!!!
Tagi
  • aborcja
  • ACTA
  • ameryka
  • Apel
  • Biblia
  • Bóg
  • buddyzm
  • cierpienie
  • de mello
  • dystans
  • Egocentryzm
  • egoizm
  • energia
  • energia mentalna
  • hooponopo
  • iskrzenie
  • Jezus Chrystus
  • katolicyzm
  • kibice
  • kobiety
  • kosmiczny magnes
  • krzyź
  • ktore kochają za bardzo
  • matka
  • mężczyzna
  • milosc
  • miłośc erotyczna
  • miłość
  • Minister Sprawiedliwości
  • moralność
  • obraz
  • odnawialna
  • osho
  • oświecenie
  • Palikot
  • paulo coelho
  • prawda
  • przemijanie
  • psho
  • randki
  • reforma emerytalna
  • rozczarowanie
  • seks
  • seks nastolatków
  • społeczeństwo i ludzie
  • sprawa Madzi
  • szatan
  • umiłowani w Chrystusie Panu
  • uprawa seksu dla dzieci
  • uzdrowienie
  • wiara
  • wieczność
  • więzienie
  • zaprogramowane ja
  • zycie
  • życie
  • życie seksualne dzikich
stat4u
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
RSS
piątek, 18 maja 2012
o niczym....

Wzorem krzysztofa  kartka  z pamiętnika....rano , a wlasciwie bardzo rano musże  wstać ....nie wiem po co funduje sobie takie zycie na walizkach ...moze to lubię. Dzisiejszego stanu nawet nie umię opisac. Zauwazylam jednak, że  nie lubię  mowić ..co ciekawe mogę pisac.  Mowienie  nieraz by mi sie przydalo, a jednak nie jestem dobrym mowca.  w domu tez dużo milcżę. zdaje sie , ze musze zacząć wiecej mowic niż pisac. Cos mi sie wydaje, ze przez  ok 6 godzin jazdy będę przemawiac sama do siebie....no moze do mijanych aut i drzew. Poćwicże krasomówswto....bo moze mi sie przyda. Ciesze sie jednak, że spotkam sie z innymi ludźmi , ktorzy myslą  po swojemu ...w przerwach na papierosa posłucham róznych historii...ludzie mowia  a ja slucham...nie wiem dlaczego nie lubie mowić o sobie tak, jak to robia inni. Po co ciągle  sie wsluchuję w innych ? czyżby to było  jakies zboczenie zawodowe.... Czyżby ludzie dzielili sie na tych co lubia mowić i na tych co sluchają. Poprzednio bywaly takie momenty, ze oddalam sie  tez w kąt , jak nie chcialo mi sie sluchac... Moze sie nawet troche denerwuje , a moze to tylko  lekkie napięcie związane z wyjazdem. Znowu pakuje sie byle jak, mam nadzieję, że rano dopakuje reszte potrzebnych rzeczy. Mam nadzieję  tu wrocić. Jade troche niespokojna bo auto ma za  duze obroty , a moj mechanik nijak dziś nie mogl dojść dlaczego.   Nie wiem co sie dzieje w  świecie ...no może troche przeczytalam na zaprzyjażnionym blogu. wlasciwie to interesuje mnie tylko pogoda jak będzie w sobotę i w niedziele. 

No i pewien dylemat.......i decyzja z tym związana. Pomysle jutro :))))  jakby nie było to milego weekendu wam życze.

22:38, televel
Link Komentarze (3) »
czwartek, 17 maja 2012
przebaczać czy nie przebaczac ?

Niektorzy stoja na stanowisku, ze trzeba wybaczac, przebaczać, nawet jest cos takiego, jak radykalne wybaczanie. Jednak my nic  nie musimy. Wszyscy, ktorzy mierzyli  sie kiedyś  z wyabaczaniem , wiedza , jakie to jest trudne. Dlaczego to takie trudne ?  uważam, ze jest to takie trudne  bo tak naprawde nie potrafimy sobie przebaczać czy pozbywac sie poczucia winy. Często oczekujemy, że nam Bog wybaczy a nie my sobie  sami.  Co to w ogole znaczy wybaczyc  ? to jest połechtanie swojego ego. Jestem szlachetny, jestem dobry bo wybaczyłem. Ba! niektórzy doradcy nawet mówią  ...musisz jemu/jej  wybaczyć...On staje się   wtedy nieszczesnikiem, ktory ci  to zrobił. Jest  " niżej " od ciebie, a ty wyzej - jestes lepszy.... Jest istota głupsza od Ciebie., gorsza bo zrobił cos złego....błąd  to nie tak...nie ma lepszych  ani gorszych.... przemawia przez nas pycha i prózność.  Ja  jestem wyżej od Ciebie  dlatego wspaniałomyslnie  wybaczam ci.  Sam papież , nasz rodak Polak poszedł do sprawcy i wybaczył jemu. Czy to nie jest szopka ? Czy na rozum to biorąc nie powinno  być odwrotnie ?  Czy to nie sprawca powinien przyjść do papieża  i prosić o wybaczenie? Chociaz to kwestia dyskusyjna , na miejscu papieza tez bym sie czula winna ze opływam w luksusy a tyle ludzi glodnych. Czlowiek, ktory spowoduje  wypadek prosi o wybaczenie , co w Sądzie stawia stawia go w lepszym świetle.   Czy to  nie paradoks ? Co właściwie papiez chciał zademonstrowac ? Czemu  zatem w Sądzie nie wybaczamy sprawcy tylko czekamy az  on będzie prosił o wybaczenie? a wtedy my mu wybaczymy lub nie.    To przypomina   mi spowiedź w Kościele. Ksiądz w imieniu Boga zadaje pokutę i odpuszcza grzechy. Nie mozemy sobie sami zadac pokuty ? nie mozemy sami sie rozgrzeszyć ? Dlaczego tak nas nauczono? że to drugi czlowiek ma zrobić  " cos " z naszym sumieniem ? Dlaczego nas nauczono, ze wystarczy pojsc do konfesjonalu i juz jest wszystko w porzadku. Ma coś  za nas uczynić inny czlowiek również mniej lub bardziej doskonały, który stawia sie nad nami wyzej  ponieważ wypowiada sie w imieniu  Boga.

 Czy tu chodzi o wybaczenie ? czy po prostu  o uporanie sie ze  swoimi emocjami, ze swoimi przezyciami i ze swoim mysleniem  ?  Wybaczenie sobie, ze poczułem zlość, nienawiśc lub jeszcze coś innego?  mialem prawo to poczuć i to ja musze sie uporac z  tym co poczułem...i co zrobiłem. Po co mam  wybaczać innym, że byl zły i mi np. nabluzgał ?   Dlaczego pozwalam innym , aby decydowali o tym  , jak ja sie czuje ?  i jak sie poczułam w danej sytuacji ? Tak naprawde to  po co nam  przebaczenie ? czy przebaczenie nie jest i tak uporaniem sie ze swoimi emocjami ? aby moc dalej zyć nie trawiąc przeszlości?  Czy naprawde jest nam  to do czegoś potrzebne ? a co sie stanie, jak nie wybaczymy   jemu jego zachowania  ? Czlowiek , ktory miłuje siebie nie zrobi drugiemu krzywdy , czlowiek  ktory miluje siebie nie dązy po trupach do celu ponieważ robiąc komuś krzywde bedzie sam nieszczęśliwy.  Czlowiek, ktory miluje siebie ma prawo też dązyc do swojego szczęścia. Kazdy musi brac odpowiedzialnośc  za to,  jak poczuje się w relacji z innymi ludźmi. Czy  , jak my stwierdzimy - ten czlowiek nie ma prawa  mi tego zrobić bo mnie unieszczęśliwi a siebie  np. uszczęśliwi. Czy inni ludzie żyja po to, aby nas uszcześliwiac ? czy inni  ludzie żyja po to, abysmy my byli szczęśliwi ? 

Jezus Chrystus  w  przeciwieństwie do Mojżesza dał  niewiele przykaząń....miłuj drugiego człowieka,  miłujcie sie nawzajem - kochaj blixniego swego, jak siebie samego. Jezeli miłujesz siebie , znasz  swoja wartość to nikt nie jest w stanie ciebie obrazic czy upokorzyć.  Nie  chłoniesz , jak gąbka jego emocji, jego  słów. Jedynie jesteś świadkiem jego " zachowania"  czy  jego  wypowiadania się i ewentualnych emocji,  albo jego dążenia do własnego szczęścia. Jesteś świadkiem jego wlasnej drogi  czy jego  rozwoju. Jednak to nie jest Twoja emocja tylko jego. To nie jest Twoje zachowanie , tylko jego.  Emocje skadają sie na uczucie i tym samym  na  " miłośc " Miłośc ludzko-sekuslana, rodzicielska,przyjacielska jest  nieco inna niz milosc do ludzi w sensie ogólnym.  Jezeli miłujesz drugiego czlowieka    to  w sposob oczywisty  nie powstaje  w Tobie problem przebaczania poniewaz nie oczekujsz , jak inni maja sie wobec Ciebie zachowac.  Jezeli miłujesz siebie to jestes świadomy swoich emocji i swoich mysli oraz tego, ze jestes innym istnieniem. To tylko informacja dla ciebie z kim chcesz być, a z kim  nie chcesz.  Problem przebaczania powstaje wtedy kiedy wzudzaja  sie  w Tobie uczucia ...zlosci, nienawiści, żalu czy smutku. Tak więc  jest to oczywiste, ze  nasze emocje powstaja w nas.  Inji ludzie , inne sytuacje to tylko bodziec.  Jestes zalezny od innych łatwiej o  fatalny nastroj.  Jezeli ktos postępuje po "chamsku " to nie jest Twoje tylko jego. Z jakiej racji ma powstać w Tobie cierpienie czy emocjonalny ból  z jego powodu ? Po co jego energię masz brać na siebie ? Jezeli " wchlaniasz  w siebie "  jego emocje ,  to on rządzi  Twoimi emocjami a nie Ty sam. A teraz miałbys sie meczyć   z wybaczaniem jemu ?  Czy musisz  sie zajmować  nim ?  czy soba ? Jezeli czujesz sie wolny , niezalezny i masz calkowita świadomosc, że emocje powstaja w Tobie to jednoczesnie jestes odpowiedzialny za uporanie sie ze swoimi emocjami.  Obojętnie jak sie to nazywa wybaczenie czy poradzenie sobie z nienawiścią. Dlaczego  ten czlowiek miał nade mna taki wplyw , ze teraz musze mu wybaczyc ? Wybaczenie jemu nie ma nic do rzeczy. Czy ten ktoś moze Ciebie obrazic  jeżeli Ty sam jednocześnie  wewnetrznie siebie nie obrazisz ? Czy warto pozwalać , aby czyjeś zachowanie miało taki wpływ  na ciebie ? Może  jako dziecko byłes " jak gąbka" i  wchłaniales  wszystko nie rozumiejąc co jest Twoja emocja  a co  emocja innego człowieka. Jakie jest twoje zdanie a jakie zdanie innych. W  wieku , w ktorym zaczynasz samodzielnie myslec nie musisz , jak gąka chłonąc czyichs emocji czy  wpływu na Ciebie. Dojrzałośc wymaga oddzielnia sie od innych , uznania swojej niepowtarzalnosci jako istnienia.   Swiadomego rozrożnienia  co jest Twoją potrzebą ,a co potrzeba  innych. A jednocześnie uświadomienie sobie z wszyscy  jestesmy tym samym  ludzkim gatunkiem, w ktorym kazdy ma prawo do samostanowienia i do samorealizacji.  Chce to przebacza , a jak nie chce nie musi , jedno co powinien to dla   swojego zdrowia  zrobić to uporac sie ze swoimi emocjami i nastrojami.  Jak będzie to potrafił to nikomu zycia nie  " zatruje", a  nawet je wzbogadzi ponieważ od takch ludzi emanuje dobra energia. 

 

07:11, televel
Link Komentarze (6) »
środa, 16 maja 2012
ludzie chcą gotowych recept od innych....

Jezeli jesteś chory to idziesz do lekarza. On  albo ona wypisuje recepte i dostajesz lekarstwo, ktore ma Ciebie wyleczyć. Oczywiscie to za cenę skutków ubocznych czyli tego, że jedno "wyleczy"  a drugie rozwali. W przypadku leków " psychiatrycznych" dostajesz legalnie narkotyk, ktory ma zobojętnic Twoje emocje i uspokoic Twoje ciało. Łykasz tabletki i nie zmieniasz swojej sytuacji, który wepchnęła  Ciebie w ten stan. Robi to za Ciebie " chemia" kosztem Twojego ogólnego stanu zdrowia.  Efekt jest taki, że zazywa się tabletki i tkwi sie w jakiejś sytuacji. Czy  w ten sposob nie uzalezniasz sie od lekarza ktory ten cudowny środke Ci zapisze ? Problemem w naszym zyciu nie sa emocje poniewaz one sie pojawiają i znikają. Jak radzić sobie z emocjami ?  ogolnie mozna stwierdzić , ze należy je przezyć, zasymilowac i puscic poprzez zmiane siebie lub sytuacji. Uznać to za przejsciowy stan, ktory sie pojawia i znika. Jezeli sie fiksujemy na czyms to tylko za sprawa własnego myslenia.  Problemem sa natroje, które powstaja na fundamencie emocji i myslenia o  nich  albo walczenia  z nimi i odpychania. Im bardziej walczymy, im bardziej odpychamy tym bardziej na nas naciskaja. Myslenie czy nastawienie   albo nas wpycha w jeszcze gorszy nastroj albo nas wyciąga.  Przypomniałam sobie słowa pewnego faceta, który zdradzał swoja zonę - stwierdził, jak ona chce ze mna być to musi sobie to jakos zracjonalizowac. Jednocześnie cyniczne i prawdziwe.  Zracjonalizować ? czy to będzie to samo co oszukac siebie i swoje emocje ? czy jakos sobie wytlumaczyć , aby dalej życ spokojnie i cieszyć się zyciem oraz związkiem ?  Na takie pytania można tylko odpowiadac we własnym wnetrzu ..czego chcę, czego pragnę, co moge dla siebie zrobić, aby czuc sie dobrze, co moge wybaczyć, czego nie moge wybaczyć. To sa swoje osobiste granice - na  ile sobie pozwolę i na co sobie pozwolę w zwiazku z drugim czlowiekiem , w  zwiazku opartym o jakąs relację. Tutaj nie ma  uogólnień i nie ma prawd absolutnych poniewaz każdy ma swoja prawdę i kazdy ma swoje granice , które sobie wyznacza w kontakcie z drugą osobą. A najwazniejsze to  po przekroczeniu jakiej granicy dalej jestem soba ? czy ja decyduję o sobie ? czy o mnie decyduje druga  osoba. Czy ja jestem odpowiedzialna za kształtowanie siebie ? czy kształtuja mnie inni? W dobie psychicznych manipulacji to pytanie jest szczególnie istotne. Sprawa jest prosta w momencie , gdy ktos komus strzeli w pysk. Agresja jest widoczna od razu. Natomiast psychiczne manipulacje drugim czlowiekiem sa często ukryte i niewidzialne w sposob bezpośredni. Są to niuanse wychwytywane tylko przez intuicje. Jezeli nie chwytamy tych niuansów stajemy sie niewolnikami innych ludzi. 

 

Nasuwa mi sie refleksja   i jednocześnie paradoks życiowy ....mamy wieksze zaufanie do innych niz  do samego siebie i swojego ciala. 

 

10:42, televel
Link Komentarze (9) »
niedziela, 13 maja 2012
słowo na niedziele...

Kościól sprzedał ziemię developerowi , on chce odsperzdac pod  drogę - kawalek ziemi pod Warszawą....co z tego wyjdzie nie wiadomo bo kościol nie  mial prawa sprzdac ziemi, ktorą oddalo mu panstwo. NSA moze ustali, że Ziemia nie mogla być sprzdana i wroci  do panstwa ...hm ciekawe co z  tego wyjdzie . Przejazd  autostrada A2 ma stanieć. Nie dziwię sie, goście ktorzy przyjadą na Euro nie chcą tyle płacić. Na odcinku od Wrzesni do STrykowa zapłaciłam 34 zł w jedna stronę i 34 zł w druga stronę. Tir musi zapłacić 150 zł na jednym odcinku. Tanio nie jest, choc nie da sie ukryć, że wygodnie a to z tego względu że spokojnie , tłoku nie ma .

Po tym wczorajszym częstym siedzeniu   w necie  miałam sen...śniło mi sie pewne małżeństwo ....hmmm, no i kręgosłup dzis mnie nie bolał w czasie snu :))) sama nie wiem co sie stało. 

 

Z pozdrowieniami  niedzielnymi dla Was, 

  zbieram sie do wyjazdu...czasami w niedzielę tez  chcę  popracowac a nie tylko  sie obijać. A moze sie uda poświętować w pracy.  

07:05, televel
Link Komentarze (4) »
sobota, 12 maja 2012
do przyszłych i obecnych emerytów....

67 lat to tak naprawe pikus ...zaden wiek .....bułka  z masłem :)))

w bibli napisali, że można zyc do 600 lat albo 800 lat...mam nadzieję, że nic nie mylę i ze takie  coś kiedyś tam wyczytalam, a podobno   biblia na faktach oparta ....Tombak  twierdzi, że mozna dozyc 150 lat , a Szerstiennikow  dowodzi, że narzady wewnetrzne sa zaprogramowane do zycia na 500 lat ( np. wątroba) Czyzby nasz  rząd o tym wiedzial ?  bo przeciez  nie wskazane  jest posądzac ludzi o złe intencje ....ale moze  jednak  nie wie   skoro tylko do 67  lat  planuje prace.... czyli zamiast sie emocjonowac i wkurzac reformą emerytalną  to zabrać sie  trzeba za swoje zdrowie i odzyskiwanie swojej energii, a ZUSOWI  zrobi sie niexle koło piora jezeli komus uda sie pobierać emeryturę przez nastepne  60 lat :)))

 jak to mówią  do odważnych świat nalezy :))) może warto spróbowac  ?

Tagi: reforma emerytalna
20:36, televel
Link Komentarze (2) »
azarenka- radwańska

Ostanio jak odpoczywam to biegnę do neta, patrzę, czytam, przeglądam, szukam...

Dzisaj syn zawolał mnie na mecz. Przy okazji moglam obiad skonczyć. On interesuje sie moim, a jednoczesnie wciąga mnie w swoje zaintersowania. Mowi do mnie zwróć uwagę na piski azarenki. Zaczełam wsluchiwac się w piski i ......zaczeły mnie wkurzac i wytrącac z równowagi.  Jak sobie przypomniałam wiadomosci ze szkolenia i obserwując ludzi, ktorzy potrafili kierowac energią i co mogli z tego tytyłu zrobić , a ja jeszcz etego nie potrafię...to  piski azarenki nabrały dla mnie innego wymaru. To nie sa takie sobie piski tylko ..to są krzyki pomagajace dzialać na biopole przeciwniczki czyli osłabiać go. Były jeszcze inne gesty i sztuczki działajace na emocje radwańskiej w celu  osłabienia jej energii. Radwańska nie wiem czy robiła to świadomie czy nieświadomie, ale łapała się za ucho. Zapewne mentalna obrona  by jej sie przydała. Zaczęlam  ćwiczyć z synem obronę przed piskami :))) na  wiele sie to nie przydało bo radwańskiej nie udało sie wygrać...ale jedno jest pewne przydałby sie  radwańskiej " szaman",albo " szamanka" ktory ja nauczy jak ma sie bronić i zarządać swoja energią, aby miec siłę.  Moze sie to komus  głupie wydawac co piszę , ale wiem o czym mówą poniewaz sama doznałam  osłabiajacych ataków mentalnych tyle, ze pod kontrolą. 

16:21, televel
Link Komentarze (16) »
daj sie przybić do krzyża...lub nie daj sie przybić do krzyża

Wiele sie we mnie zmienia, nie tylko na poziomie mysli, ale również energii.  Ostatnio dopadło mnie wrazenie, że ludzie sa przybici do krzyża.  Z tego zrodziła się bezradnośc, strach, poczucie  bycia ofiara.  W zyciu podejmujemy   własne wybory, albo nam sie wydaje , ze są wlasne i swiadomie przybijamy sie do jakiegoś krzyża zdając sie na innych. Jako dzieci jestesmy zdani na  innych choćby wlasnych lub przybranych rodzicow ktorzy nas wychowuja.  Wtedy powstaja pierwsze programy według, ktorych dzialamy. Jestesmy mniejszymi lub wiekszymi robotami. Mamy większa lub mniejsza samoświadomośc. Potem przybijamy sie do meża albo zony.  Przypomnialam sobie znowu słowa księdza na slubie syna ..."kobieta " jest krzyżem ,ktory ma nieść - silna sugestia do podświadomości. W takim razie nie powinnam miec wyrzutów sumienia czy jestem dobra dla męza czy zła skoro jestem jego krzyzem. Ba , nawet wrecz powinnam utrudnic jemu to zadanie ...bo co to za sprawa,  jak krzyż lekki , łatwy i przyjemny. Ma byc ciezko , a pomoge  osiągnąc   mu   zbawienie :))) Problem jednak w tym, ze ja nie chce byc krzyżem, chcę sie czuc dobrze w czyimś towarzystwie i chcę, aby ktoś sie czuł dobrze w moim. Mam prawo o to zadbać....a jak nie da rady ...no cóż.. Jak często tez pozwalamy innym decydowac za siebie bo na krzyzu wystarczy tylko wisieć , cierpieć i czekac na koniec ...Jako dorosłe dzieci nieraz przybijamy się do własnych rodziców. Albo jako rodzice przybiajmy sie do własnych dzieci. 

kiedyś "małpa" podobno zeszła   z drzewa to moze czas zejśc z krzyża :) zaczynam mieć fantazje , ze jak boli krzyż to zastanów sie , jak ci jest w życiu   z soba i z kimś i z czyms......bo mnie  od 2- 3 tyg. zaczął napier..dalać odcinek górny, chociaż frank ma  mniejszy kurs niz w sierpniu 2011  roku.   A do tego boli tylko w czasie snu kiedy do głosu dochodzi moja podświadomość.  Czyli co musze zrzucić z tego  " krzyża" Na zajęciach był chiropraktyk , który wskazal mi sposob trzymania kręgosłupa - niby za często spuszczam głowe na dół, a plecy mam pochylone , jak osoby , ktore maja kredyty :)))) i walnął tani komplement - jestes atrakcyjna kobieta i  powinnaś  trzymac glowe w gorze, a piers do przodu. Cos w tym jest bo nikomu sie nie zwierzałam, że ostanio zaczął mnie boleć gorny odcinek kręgosłupa.  Po jego masażu troche przeszło ( sam się zaoferował , nawet prosic nie musialam )....a cwiczenie , ktore mi pokzal mam robić przez pol roku i podobno przejdzie ...albo przynajmniej  udźwignie ten kredyt :))))  i  męza :)))

w ramach ćwiczenia tez  kreatywności zaczełam myc zęby lewą ręką czyli przeciwna niż to robiłam do tej pory. Moze to rozjaśni moj umysł i wzmocni prawą połkulę :))

14:08, televel
Link Komentarze (9) »
piątek, 11 maja 2012
sejmowy cyrk

Pan premier zapomina, że spoleczeństwo polskie jest zbyt schorowane, zbyt biedne i zbyt słabe na taką reforme emerytalną i pracę  do poźnych lat zycia. Takie numery  moze moga przejśc w bogatym kraju, gdzie ludzie sa zdrowi, bogaci , maja pieniądze , aby ratowac zdrowie po pracy , sa tez miejsca pracy dla ludzi , ktorzy musża zmienic stanowisko pracy np. z uwagi na zdrowie.  U nas ta reforma emerytalna ludzi  dobija. Czy ktos prwadzi statystki ilu ludzi nie wytrzymalo psychicznie i padli na wylew albo zawał serca ?  Jak czuje sie Tusk  mając świadomośc  psychicznej zagłady własnego spoleczeństwa ? ? Czy NFZ udźwignie ludzką  depresje , zaburzenia emocjonane i psychiczne ? Czy  pan premier zdaje sobie sprawe ile jest pacjentów w poradniach zdrowia psychicznego? a ilu nie korzysta bo sie wstydza i wykańczają sie nerwowo? Przeciez chyba nikt nie ma wątpliwości , że fizycznie  cięzko pracujący ludzie nie dadza rady pracowac do 67 roku zycia bo przeciez  przy tych zarobkach nie stac ich na rehabilitację ani dobry wypoczynek. Ludzie pracujący za biurkiem - moze i nie pracuja cialem , ale postawa siedżąca i psychicznie obciązenie tez męczy. Na kręgo/słup cierpi co 3 Polak. Niedługo przestana uważać to za chorobę. A przecież problemy z kręgosłupem biora sie z nierówngo ustawienia bioder. Tylko kto to komu powie? Rozumię, że papież , ksiądz,  , ale juz nie chirurg mogą  pracowac bardzko  długo...tak samo , jak w ławie sejmowej mozna siedzieć i sie podpierac do poxnej starości bo nawet ręki nie trzeba podnosic tylko guzik naciskać.  Ponadto  praca najemna, a obecnie niewolnicza  wykańcza  zdrowotnie  i psychicznie bardzo szybko. Jak ktoś się nie pozbiera  psychicznie to naprawde sie wykancza, a niektorych ludzi zmartwienia wykańczają . 

Dla przeciwagi oglądałam film " Niebiańska przepowiednia" niby bajka , ale rzecz jest o  energii ...a energia juz nie jest mitem tylko faktem.  Jakos ratować sie trzeba w tym chorym , zwariowanym  świecie pełnym przemocy i budowąc dla przyszłych pokoleń cos  mentalnie lepszego. Nie jest też juz bajka , że geny przekazuja informacje taką , jak poprzednie pokolenie sobie wbuduje. Zachęcam do obejrzenia filmu i refleksji.

" przekażmy sobie znak pokoju ":)))  a może przekażmy sobie nawzajem energie. Aloha :)  i to wbrew pozorom nie jest od dupy strony :))) 

 

http://www.seans-online.eu/film-b946f34ac7-niebianska-przepowiednia-the-celestine-prophecy.html 

 

22:20, televel
Link Komentarze (3) »
czwartek, 10 maja 2012
Jeśli sie juz raz spróbowalo....

jeśli sie raz spróbowalo i zasmakowało to  mozna jeśc dalej :))) nie o jedzenie tu chodzi, ale podświadomśc lubi metafory i obrazy. 

 Mialam miły wieczór  z synem , ciesze sie z tego, że on lubi ze mna rozmawiać. On jako jedyny tak naprawde rozumie  moje pasje  i  ćwiczy ze mna ...jezeli  cos chce przećwiczyć.  Może to dziwne , ale z jednym dzieckiem mam calkowite porozumienie w zakresie duszy.Może dlatego, że oboje jesteśmy kinestetykami.  Nawet z córka nie mam takiego porozumienia totalnego jak z synem. Nie czuję tak mojej córki tak, jak syna.  Czuję, jak on bardzo jest do mnie też psychicznie podobny. Jak opowiada mi o swoim związku( jednm, drugim) to tak, jakbym czula samą siebie. Czasami mysle sobie , ze to jest dziwne. On tez  czuje to samo w stosunku do mnie. Z ojcem nie maja  w ogole porozumienia. Nawet moj wlasny mąż nie czuje mnie tak jak syn. Nie wiem czy moj mąz w ogole mnie czuje....wątpię. Zreszta ja tez często uciekam od odczuwania jego bo nie chce czuc jego złości, jego wzburzenia, jego negacji wielu rzeczy. Bardzo mnie to męczy.  Po ostanim szkoleniu zaczęłam sie zastanawiac czy odczuwany strach jest moim strachem czy to strach mojego męza nabyty przez empatie. Ach te relacje..... Syn jest wspanialym dorosłym facetem i wiem, ze oprocz tego ,iz pragnie  przyszłej zony  atrakcyjnej wizualnie, to pragnie tez porozumienia duchowego. Poprzednia dziewczyna była zazdrosna o mnie.  Sam sie do tego przyczynił bo powiedzial jej , ze matka jest dla niego autorytetem.  Rózne zabawne rzeczy  z tego wyszły , niektore straszne , ale gdy skoczyl  związek z tamta dziewczyną powiedzialm zeby nastepnej nie mowil ze matka jest autorytem bo ja nie mam zamiaru  miec z nastepna od razu konfliktu. Przykro mi tez było z tego powodu , iż tak , jak myslalam tak sie skonczylo. Jednak nie ma tego złego co by na dobre nie wyszlo. Od tamtej pory zaczał sie tak naprawe moj duchowy kontat z własnym synem. Sam sie zwierza i naciąga mnie na zwierzenia. Ostatnio był świadkiem niemiłej dyskusji z  moim meżem. Potem przyzedł do mnie i spytał sie czy chce się mu  wyzalic i pogadac. Rozbawiło mnie to i powiedzialam mu, że to jego pytanie i gotowość wsparcia mi wystarczy, nie było już czego wałkowac. Poza tym nie chcę go obarczac takimi sprawami. Chociaz tego nie chcę, ale czuje , że tworzą sie w rodzinie jakies obozy , w ktorych jedni sie bardziej czuja a inni mniej. 

 Może to smieszne co napisze ...moze nawet  kobiety nie zdaja sobie  z tego sprawy, jak wazny jest zapach drugiej osoby. Wiele rzeczy moze pasowac - uroda, inteligencja a nie zapasuje tak atawistyczny wskaźnik jak zapach i dupa...związek sie sypie , gdy dochodzi  do bardziej intymnego kontaktu. Czasami mysle, że budowanie zwiazku  np. przez 2- 3 lata , aby potem w trakcie intymnego kontaktu sie okazalo, ze to nie pasuje to jest prawdziwy koszmar bo co robic...szkoda sie męczyc...

 

22:58, televel
Link Komentarze (2) »
wtorek, 08 maja 2012
magnetyzm

Troche sie podlamałam. Z moja pewnościa siebie jest na bakier. Teraz wiem ,że pewnosc siebie to nic innego jak  wiara. Wiara w  siebie i w swoją moc, ktora ma kazdy.   Żeby miec wiare w  siebie to trzeba siebie  poczuc. Ja chyba trenowałam od dupy strony. Czyli czułam innych i im starałam sie pomoc...wlasnie staralam - szło z tym  róznie - raz sie udaje a raz nie.Jezeli komus nie moge pomóc , albo cos mnie drażni to znaczy ze najprowdopodobniej sama mam te wibracje.   Przez ostatnie dwa dni wsluchiwalam sie w siebie i w swoją przepływajaca energię . I tak sie ciesze, że ja pczułam, że mogłam rowniz ja kierowac  gdzie chcialam -  posiadlam tym samym  prawdziwą  wiedze takiego  zdania - " energia podąza za uwaga " poniewaz  poczułam  to na sobie. Niczego nie wiemy, jak nie odczujemy na sobie.  Możemy bredzić rózne teorie , ale czasami robimy to bezmyslnie. Ot, uslyszelismy cos , przeczytalismy cos i powtarzamy. Udalo mi sie poczuć  sygnaly mentalne,  jakie wysylali inni - potrafilam je odczytać ,  jak ja wysylalam sygnaly to inni tez to czuli, czyli  komunikacja z innymi i empatia jest u mnie ok.   Jednak nie udalo mi sie ćwiczenie, które  większości wyszło - a  dla mnie było  trudne. Czułam potworny strach. Skoro tego nie potrafilam zrobić  to sa we mnie blokady. Ta  blokada to strach przed róznymi rzeczami ..kamerą , inymi ludźmi, porazka, ośmieszeniem , brak wiary, że moge to zrobić itd.    Wypierałam ten strach do tej pory i udawalam przed sobą i innymi , że sie nie boje. Oszukiwalam siebie i to bardzo.  Moja droga rozwoju jest specyficzna. Zresztą,  jak kazdego innego czlowieka. To szkolenie na ktorym byłam uświadomiło mi, że bardzo duzo czasu stracilam na uczenie sie rzeczy mało przydatnych czyli teorii, a nie umiejętnosci.  Wkraczajac w " wiedze tajemna "  mam poczucie czegos naprawde wartościowego dla siebie i dla innych ludzi. Strach pomysleć , jak ludzie moga ją w zły sposób wykorzystać. "Wampiryzm"  energetyczny , mentalne ataki, podprogowe reklamy i informacje w tv  nie sa  zwykłym bzdetem, to jest fakt. Dotarło do mnie, że ludźmi mozna naprawde manipulowac i to bardzo.  Jestesmy karmieni "papką " , co wrażliwśi ( albo też nieswiadomi, jak sie maja bronić)   nie potrafią sie od tego "odkleić".  Zresztą manipulujemy też sami sobą , czego doświadczylam na sobie, oszukując się np, że nie czuję strachu.  Na tym szkoleniu byli rózni ludzie i bardzo malo z mojej profesji. Prawie wszyscy to raczej ludzie tzw. sukcesu. Niektorzy mlodzi i bardzo prężni, pewni siebie. Przyjechali z Niemiec, Walii, Ukrainy no i z Polski.  Nie uswiadamiam  sobie do konca swojej mocy. A moze sama sie jej  własnie boje ? Może paradoks polega na tym , że im kto ma większa moc tym bardziej sie jej boi ? bo nie umie jej świadomie wykorzystac ?  hmm. Mam silne pole przyciągania i odpychania. Teraz wiem, że moge to świadomie stosować. A wiec nie jestem bezbronna. Jutro , a prawie juz dzis podejme znowu próbe tego czego nie mogłam zrobić ..bardzo chce to zrobić  i bardzo chcę, aby mi sie to udalo. Zrozumialam ( poczułam )  tez, jak wielkie znaczenie ma milość do samego siebie i nie branie doświadczeń czy emocji innych na siebie...troche tego wchonęłam....mam sie z czego oczyszczać.....

kiedyś ta wiedza  tajemna przekazywana byla za darmo wybranym  uczniom...teraz mozna ja kupic za pieniądze. Dobrze, ża staje sie coraz bardziej powszechna. A skoro tak jest to widocznie tak mialo być. Odpowiedzialnościa za to mozna chyba obarczyć Kościół katolicki. Kazdy kto to zaczyna rozumieć odchodzi od Kościola, co nie znaczy, że przesłanie Jezusa Chrystusa jest złe...ale nawet on nie wiedział wtedy jeszcze o katolicyxmie i na pewno nie chodzi tu o jego męke na krzyzu.  

00:02, televel
Link Komentarze (7) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 19
następne
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog